 |
Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio
|
|
W czepku urodzony? |
| Autor |
Wiadomość |
mmmk [Usunięty]
|
Wysłany: |9 Lip 2005|, 2005 13:41
|
|
|
to teroretycznie dziwna sprawa przepisy mowia,ze trzeba udzielic pomocy itp. za nie udzielenie jest nawet jakas kara itp itd. ale jakby wszyscy sie rzucili to bylby spory balagan nie do opanowania. a dzwoniacych tez chyba napewno bylo wielu. i tu kolejne pytanie czy zawsze dzwonic?? ja bylem swiadkiem 2 wypadkow i uczestnikiem 1 mojego. nigdy nie jestem pewien czy dobrze robie......a dzwonic kaze pasazerom. jak ja sie rozbilem to zadzwonilem z domu.....rozbilem samochod ze 100moze 200metrow od domu. samochod poszedl do kasacji kupa dymu syfu z robitej skrzyni biegow silnika, kwasu z aku a nie zadzwonil nikt......zreszta policja i tak nie przyjechala bo powiedzieli,ze jak podejma dzialania to beda musieli mandat wystawic. to akurat bylo mi na reke
pozdrawiam
maciek |
|
|
|
 |
Kevin Xy
WSK x3


Auto: '90, 2.9 12V, GHIA, ASB, wreszcie SEDAN
Wiek: 49 Dołączył: 17 Sie 2004 Skąd: Piaseczno
|
Wysłany: |10 Lip 2005|, 2005 03:08
|
|
|
| nio jak ja auto na slup wsadzilem to nigdzie nie dzwonilem |
_________________ Kevin Xy
535 015 788
'88 2.0 OHC GL
'90 2.9 12V GHIA ASB
'90 2.9 12V GHIA ASB SEDAN
'90 2.9 12V GHIA ASB SEDAN
'96 2.3 16V GHIA ASB SEDAN |
|
|
|
 |
Marcin
-=Marcin=-


Auto: Honda CB500S / Toyota Camry
Wiek: 41 Dołączył: 22 Kwi 2004 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: |10 Lip 2005|, 2005 07:07
|
|
|
ja po dzwonie tez nigdie nie dzwoniłem... nie byłem w stanie
ktoś inny zadzwonił |
_________________ Było:
-Scorpio sedan; 2.0 DOHC; 1990r
-Scorpio sedan; 2.3 DOHC; 1996r
- Toyota Camry 2,2 DOHC; 1996r
Jest:
- Honda CB 500S 0,5DOHC; 1998r |
|
|
|
 |
mmmk [Usunięty]
|
Wysłany: |10 Lip 2005|, 2005 12:37
|
|
|
ojciec dzwonil bo to blo 1 wielkie bum u nas w domu no i samochodzik byl calkiem rozbity no a ze mial AC to nie wiedzielismy czy bez udzialu policji PZU wyplaci odszkodowanie. ale wyplacili inaczej by mnie w domu wyfiletowali. ten samochodzik mial 8000 przebiegu i 10 miesiecy
pozdrawiam
maciek |
|
|
|
 |
Struna


Auto: XC90 2.9 biTurbo
Wiek: 47 Dołączył: 22 Kwi 2004 Skąd: Kraków/Skawina
|
Wysłany: |12 Lip 2005|, 2005 11:49
|
|
|
| no ja też miałem kiedyś widok tir-a zbliżającego się centralnie na mnie i nie było gdzie uciekać - jakoś się udało w ostatnim momencie - faktycznie wrażenie extremalne - w sumie juz wtedy myślałem jak przywalić żeby jednak może przeżyć. W sumie efekt podobny jak walą do Ciebie z broni - też miałem taki perzypadek kiedyś - obraz jakby wtedy mi zaczął poklatkowo się pojawiać. |
_________________ www.gcstuning.pl
Chiptuning, Hamownia, Serwis/Wyłączanie DPF/FAP, Strojenie LPG, AFR |
|
|
|
 |
KOREK [Usunięty]
|
Wysłany: |12 Lip 2005|, 2005 19:51
|
|
|
| Ja w czasie wypadku też miałem "rosnącego w oczach" tira. Gdybym sie z nim spotkał to nie pisałbym teraz tego posta... Wrażenie - hiper extremalne. Mam ten widok cały czas przed oczami |
|
|
|
 |
Marcin
-=Marcin=-


Auto: Honda CB500S / Toyota Camry
Wiek: 41 Dołączył: 22 Kwi 2004 Skąd: Bydgoszcz
|
Wysłany: |12 Lip 2005|, 2005 20:12
|
|
|
| jeśli o mnie chodzi, to nie pamiętam żebym widział tira, ani stracił panowanie nad wozem [ale jak leżałem nieprzytomny to widziałem swoje scorpio jakbym jechał za nim, i scorpio omija jakąś sprzeszkodę, potem jest dzwon dopiero], coś mi się zarysowuje, że pas zatrzymuje mnie przed kierownicą, ja coś krzyczę, potem mocno zakląłem, zaciagnąłem ręczny wyjąłem kluczyki, wyszedłem z samochodu, potem podbiegłem do kabiny ciężarówki, otworzyłem drzwi tamtemu kierowcy, że o czymś z nim gadałem, potem zaczał mnie bić, ja zaczałem go przepraszać [ale nie wiem czy to wszytsko real czy gra umysłu] i następna rzecz jaką pamiętam to sygnał i wstrząsy w karetce i plastikowa żółta, cholernie sztywna i twarda podkładka pod kręgosłup... leżałem na tym chyba ze 13 godzin... a dupa jak od tego bolała,,,, |
_________________ Było:
-Scorpio sedan; 2.0 DOHC; 1990r
-Scorpio sedan; 2.3 DOHC; 1996r
- Toyota Camry 2,2 DOHC; 1996r
Jest:
- Honda CB 500S 0,5DOHC; 1998r |
|
|
|
 |
IBOL [Usunięty]
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 11:12
|
|
|
No to nie mile macie Panowie doswiadczenia. Ja z tirem mialem tylko jedno - podjezdzam pod wysoka gorke i na jej szczycie orientuje sie, ze z przeciwka moim pasem nadjezdza tir ... w chwile pozniej zorientowalem sie, ze to tir wiezie tiraprzodem do tylu ale dreszczyk przeszedl.
W kwestii nie udzielenia pomocy to wiem co to znaczy szok. Do tej pory mam zle samopoczucie jak pomysle, ze moglem uratowac komus zycie a tego nie zrobilem. Nie mniej licze na to, ze nadjezdzajaca w ciagu najblizszych 5 minut karetka, lub jeszcze wczesniej nadjezdzajacy z przeciwka staneli na wysokosci zadania. Ja tylko zadzwonilem na policje zglosic wypadek.
W zime noca widzialem jak z daleka na ostrym zakrecie mignely swiatla jakby ktos zakrecil na recznym ale dzialo sie to zbyt szybko, wiec troche mnie zdziwilo. Okazalo sie, ze ze swiatla ktore tak mrugnely byly swiatlami busa T4, ktory obrocil sie na drzewie. Najwyrazniej przysnal i w ostatniej chwili mocno skrecil kierownicatak ze polozylo auto i obrocilo na drzewie. Zwolnilem do minimum, popatrzylem na ojca i stwierdzilem, ze chce pomoc. Zrobilbym tak gdyby nie fakt, ze nagle wszelkie informacje o udzielaniu pierwszej pomocy zniknely z mojej glowy a po drugie, gdyby nie moj ojciec, ktory stanowczo mi tego odradzil. Twierdzil, ze z autopsji zna 2 przypadki, kiedy wlasnie w takiej sytuacji udzielajacy pomocy zostal oskarzony o kradziez a drugi o uszkodzenie kregoslupa ... pomijajac fakt, ze trzeba bedzie sie napatrzec ...
... zatem zadzwonilem na policje i osowialy odjechalem.
Teraz zachowalbym sie inaczej. Przeciez w poblizu byly domy mieszkalne ... moglem pobudzic ludzi, poprosic o pomoc itp.
.. ech oby jak najmniej takich sytuacji. |
|
|
|
 |
youngman [Usunięty]
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 12:31
|
|
|
| megalith napisał/a: | Dobrze że dalej z nami jesteś!
Znam te wrażenia... ale właśnie dlatego uważam, że każdy powinien przejść takie coś w życiu, bo dopiero wtedy może stać się świadomym kierowcą.
Tego nie można zrozumieć oglądając zdjęcia w teleekspresie. |
Ja mialem w swoim krotkim zyciu kilka wypadkow, ale 2 wbily mi sie w pamiec na zawsze.
1. Jechalem glowna droga i z podporzadkowanej wyjechal mi TIR z naczepa, idealnie trafilem w kola naczepy. W tym momencie dowiedzialem sie ze VOLVO sa naprawde bezpiecznymi samochodzikami. Poniewaz moj samochod przy uderzeniu okolo 120km/h!!!!
stanal deba, i opadl na kola. A naczepa przesunela sie o ladne kilka metrow w bok(na cale szczescie byla pusta). Skonczylo sie na odznaczeniu typu pas bezpieczensta na klatce piersiowej, kilka siniakow i skaleczen.
2. To juz moja wina, brawura itp. Za szybko jechalem, niezauwazylem dziury w asfalcie. Urwalo mi przednie kolo, podbilo samochod do gory...Ten wypadek byl nawet dawno temu w TV, poniewaz pech chcial i regionalna krecila cosik na polu obok ulicy. Efekt wszystkiego taki, po 3 tygodnia lezenia w nieprzytomnosci, odwiedzila mnie super dziewczyna, ktora jechala za mna i powiedziala ze nauczylem latac samochod , a znajomy policjant, ze nie mialem prawa tego przezyc. Ogolnie nie ma zlego, co by na dobre nie wyszlo. Dziewczyna ta zostala po dlugim czasie moja zona . Wiec, zawsze jej teraz mowie, ze wypadek to zrobilem specjalnie, bo chcialem jej zaimponowac |
|
|
|
 |
Asia [Usunięty]
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 12:36
|
|
|
| youngman napisał/a: | Dziewczyna ta zostala po dlugim czasie moja zona . Wiec, zawsze jej teraz mowie, ze wypadek to zrobilem specjalnie, bo chcialem jej zaimponowac |
dobrze podsumowane. |
|
|
|
 |
Struna


Auto: XC90 2.9 biTurbo
Wiek: 47 Dołączył: 22 Kwi 2004 Skąd: Kraków/Skawina
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 13:14
|
|
|
heh - a brat jak dzwona zaliczył to go laska olała |
_________________ www.gcstuning.pl
Chiptuning, Hamownia, Serwis/Wyłączanie DPF/FAP, Strojenie LPG, AFR |
|
|
|
 |
IBOL [Usunięty]
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 13:15
|
|
|
| ... i jaki happy and! |
|
|
|
 |
leo [Usunięty]
|
Wysłany: |13 Lip 2005|, 2005 14:46
|
|
|
Z tą 1-wszą pomocą to jest sprawa dyskusyjna...
Czasem można więcej krzywdy człowiekowi zrobić, wyciągając go z pogiętego auta, czy wyszarpując uwięzioną kończynę.
Ale pomóc można, ba nawet trzeba!!! w inny sposób: bezwzględnie się zatrzymać (na awaryjnych, ew. postawić trójkąt) i poniformować służby o sytuacji i poszkodowanych; podejść do uwięzionych i udzielić wsparcia psychicznego, chożby poprzez powtarzanie (jak mantrę) że "wszystko będzie OK" i "lekarz już jest w drodze". W rozumieniu prawa to też jest udzieleniem pomocy!!!
Jak ktoś się czuję na siłach, może tamować widoczny krwotok zawnętrzny.
Odradzam wszelkie ruchy głową, szyją i tułowiem poszkodowanego - chyba że pożar już szaleje i ma spłonąć żywcem - wtedy tak.
Nie bójcie się wybuchów i pożarów - w życiu zdarza się to zdecydowanie rzadziej niż na amerykańskich filmach, ale podchodząc do świeżo rozbitego autka, dobrze jest mieć ze sobą gaśnicę.
Jeśli już musicie i chcecie wyciągnąc osobę z wraku, usztywnijcie odcinek szyjny kręgosłupa (zwykły szalik, czy złożony koc) i przy przenoszeniu odciągajcie lekko głowę od tułowia.
W razie wątpliwości, dzwońcie w trakcie swoich działań do dyspozytora straży lub pogotowia. A gdyby pytania się zrodziły teraz - służę skromną pomocą;-)
I ostatnie - oby nikomu nie potrzebne były tego typu umiejętności. |
|
|
|
 |
keller [Usunięty]
|
Wysłany: |16 Lip 2005|, 2005 01:39
|
|
|
| Cytat: | | Ja w czasie wypadku też miałem "rosnącego w oczach" tira. Gdybym sie z nim spotkał to nie pisałbym teraz tego posta... Wrażenie - hiper extremalne. Mam ten widok cały czas przed oczami |
Nikomu nie życzę takiego widoku a tymbardziej przeżycia jak moje, złapałem mocno za kierownice krzyknąłem "O K..." i pomyśłaem Scorupko dasz rade |
|
|
|
 |
Emoo [Usunięty]
|
Wysłany: |16 Lip 2005|, 2005 11:55 cd
|
|
|
Ja wytrzymalosci scorpio jeszcze nie sprawdzalem, obym nigy nie musial. Ale calkiem niedawno jadac do Zakopanego przed Nowym Targiem na slynnych juz serpentynach, cienkuś przede mna nie wiadomo z jakich przyczyn nagle polecial w bok, podbilo go i polecial na dach do calkiem sporego rowu. Zatrzymalem sie jako pierwszy, za mna jeszcze 2 kolesi i biegiem do niego. Z pomoca 2 kierowcow wyciagnalem z auta kobiete i jej moze 4-5 letnie dziecko. Nikomu nic sie nie stalo, na szczescie. Padal wtedy deszcz wiec zostalem tam i poczekalem z pechowcami na pomoc drogowa, bo calkiem by zmokli. I powiem Wam, ze jak widzialem jaki ten malec byl caly czas przestraszony, matka zreszta tez, to na pewno pomoge za kazdym razem jesli tylko bede mogl.
Pogotowia nie musialem wzywac, nie wiem jakbym sobie poradzil, gdyby byl wypadek z rannymi, ale zatrzymam sie zawsze i przy najmniej bede sie staral. |
|
|
|
 |
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Nie możesz ściągać załączników na tym forum
|
Dodaj temat do Ulubionych Wersja do druku
|
Copyright © by Ford Scorpio Team |