Ford Scorpio Team
Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio

Silnik + zasilanie paliwem - 2.0 DOHC - wymiana uszczelki

maup - |15 Sie 2005|, 2005 11:39
Temat postu: 2.0 DOHC - wymiana uszczelki
Na 95% wypierniczyło mi uszczelkę pod głowicą :cry: .

Niech mnie ktoś dobije listą tego, co w DOHCu trza wymienić przy tej uroczystej okazji. Silnik ma prawdopodobnie ca. 230 kkm, rozrząd nie był ruszany ale sprawuje się ładnie, nic nie klepie, nie rzęzi i chciałbym, żeby tak pozostało.
Przy okazji wymienię uszczelniacze zaworów bo przy odpalaniu puszcza niebieskie bąki.

Tera tak:
1. Co bezwzględnie trzeba założyć nowe
2. Co by się przydało ale niekoniecznie.
3. Co można przy okazji zrobić, dopieścić etc.

mmmk - |15 Sie 2005|, 2005 14:20

no lancuch to chyba nie moze miec prawie albo wcale zadnego luzu. moj po 200 tys ma ale z braku funduszy i tak tak jezdze a chodzi wszystko cicho i jest ok ale luzy sa grozi zerwaniem....
pozdrawiam
maciek

Srebrny - |15 Sie 2005|, 2005 14:29

Wtam
Trzeba splanowć głowice, komplet nowych uszczelek(około 200 zł) plus oczywiscie ta pod głowicę, najlepiej orginał wymiana reszty części zależy od Ciebie no i oczywiście od ich rzeczywistego stanu.
Nie napisałeś co było przyczyną wypalenia uszczelki jeżeli nie pomogłeś jej jakimś szczególnym zaniedbaniem czyli przegrzaniem silnika, to myśle że instalacja gazowa jest tym czynnikiem który przyśpiesza zużycie uszczelki.
Generalnie zweryfikowac stan głowicy(szczelność zaworów, regulatory i jak sam napisa leś uszczelniacze) może napinacz łańcucha.
Zmontować i jazda(normalnie silnik ten powinien wytrzymać 400 tyś km.i więcej bez zbytniej ingerencji )
Dobrze zrobić to u kogoś kto ma doświadczenie z tymi silnkami.

zbyszek - |15 Sie 2005|, 2005 18:26

I proponuje jeszcze nowe szpilki większość o tym zapomina :roll:
maup - |15 Sie 2005|, 2005 19:27

Srebrny napisał/a:

Nie napisałeś co było przyczyną wypalenia uszczelki...


Bo to dużo pisania chyba i nie chciałem zanudzać. Tak na dobrą sprawę, to jeszcze nie wiem, czy jest wypalona, ale było tak:

Piątek:
Ciągnę się w dłuuuuugim korku, wskazówka od temperatury zaczyna leźć w górę, lazie, dochodzi do "N" w napisie "NORM" czyli jeszcze POD czerwonym polem, włącza się wiajtraczek, wskazówka spada na połowę skali, w międzyczasie korek się rozkorkowuje, zapominam o sprawie.

Sobota:
Jadę rano do Krakowa (ca. 90 km), bez zbędnego pośpiechu, przez wieś, do 110 km/h. W Niepołomicach przerwa na kawusię, mam trochę czasu, z nudów macha w górę, sprawdzam sobie olej, zauważam, że stan płynu w zbiorn. wyrównawczym jest bardzo duży ale nic z tym nie robię, nawet korka nie odkręciłem (bo w sumie nic się nie działo, autko trzymało normalną temperaturę przez całą drogę), jadę dalej.
Przejechawszy ca. 30 km (cały czas w normalnym tempie, do 120) zajeżdżam do handlarza-pielęgniarza (okolice Wieliczki) po jarzmo. Jarzmo się ogląda, handełes zwraca mi uwagę, że coś się leje spod maski - klapa w górę, wyrzuca płyn ze zbiornika wyrównawczego. odkręcilim troszkę, wyciekło więcej, zakręcilim z powrotem, poziom stresu wzrasta, handełes obwąchuje wiatraki melduje, że prawy jest zatarty (prawy to ten, co się ma pierwszy włączać, wymieniany dwa tygodnie temu, ki czort???!!!), ponieważ czas już goni, jadę dalej.
Objeżdżam Kraków obwodnicą (do 160) wjeżdżam na lotnisko, temperatura podrosła (ale jakieś 10-15 stopni ponad poziom wskazówki), zjeżdżam na parking ale nie gaszę silnika żeby zobaczyć co się będzie działo, z rury leci bielusieńki dymek. Temperatura na polu jakieś 17-19 stopni, konkluzja wiadoma - trag szlafił uszczelkę. Poziom płynu w zbiorniczku pod korek. Załatwiam sprawę, dzwonię po pomoc do Hryniaka, silnik stygnie. Hryniak nadciąga, rezygnujemy z holowania, próbuję jechać. Hryniu mnie asekuruje na ogonie, jakby się biały dym pokazał, ma alarmować. Zjeżdżamy do niego pod chałupę (ca. 10km, tempo zgodne z przepisami (!) ), nic się złego nie dzieje, nic nie dymi ale płyn pod korkiem i wycieka górą.
Studzimy autko na parkingu, obdzwaniamy konsultantów (sorki Struna), po wystudzeniu rozbieramy to i owo. I było tak:
Poziom płynu po przestygnięciu spadł do normy. Pokręciliśmy silnik na wolnych obrotach do temperatury, przy której powinien się odpalić wiatrak (skubany faktycznie nie zadziałał), poziom płynu wysoki ale bez przesady, po otwarciu korka wiadomo poszedł do góry, jakieś pojedyncze bańki powietrza się pojawiły. Po odpaleniu silnika poziom opadł do prawidłowego - wszystko w normie.
Z rury trochę pary i dużo wody - normalnie kałuża się zrobiła pod końcówką wydechu, ale trzeba wziąć poprawkę na to, że auto pasione LPG.

Zapadła decyzja o wymianie wiatraka i została zrealizowaną.

Wykręcilim świece, pierwsza i czwarta czyściutka jakby wymyta, druga i trzecia z normalnym brązowawym osadem.

Zeszło do nocki, postanowiłem wracać do domku (ca. 100km), butelka z wodą pod pachę i heja.
Jazda spokojna, noc ciemna i zimna, korków zero, ogrzewanie włączone. Po odpaleniu wskazówka od temperatury szybiutko wędruje w położenie poziome (panika, ten silnik raczej chłodny jest, wskazówka zwykle tkwi w pod kątem ok. 15 stopni w dół od poziomu), za chwilę wskaźnik opada do normalnego położenia, jadę bez problemów ale pomalutku (do 110) dojeżdżam do domu, trochę się po garażu pokręciłem, wskazówka momentalnie podjeżdża do poziomu, klapa w górę (poziom płynu pod korkiem), klapa w dół, won na parking i do spania.

Niedziela:
Klapa w górę - poziom płynu wyższy od normy - trochę się powylewało, nic nie dolewałem, ka mysza? Odkręciłem korek - nic nie psykło, nic nie wzrosło, zakręciłem, jadę.
Temperatura w normie ale korków brak, wio na obwodnicę, przegoniłem go trochę na poziomie 5000 RPM, temperatura w normie, zjeżdżam, maska up, płyn pod korkiem, NIE dymi na biało, się skubany naprawił czy co?

Poniedziałek:
Wieczorkiem pokręciłem się po mieście, temperatura w normie, postałem chwilę na stacji benzynowej nie gasząc silnika, temperatura od razu w górę, włączył się pierwszy wiatrak nie dał rady, temp. rośnie, podjeżdżam kilkaset metrów do domu, temperatura w międzyczasie spada na poziom, wjeżdżam do garażu nie gaszę silnika, temp. rośnie, z rury kłęby białego dymu (para - wszystko jasne ale przy okazji dość dziwny smród spalin - przepalone LPG, normalka ale coś jeszcze aż nos ukręca), kłęby pary coraz gęstsze.
Za chwilę włącza się pierwszy wiatrak, temp. spada trochę i znika para z wydechu.
Sam już nei wiem, co o tym sądzić, przekazuję problem mądrzejszym od siebie.

Więcej grzechów nie pamiętam, dziękuję za cierpliwość ;)

irek - |15 Sie 2005|, 2005 21:39

Cześć

Maup z tym skakaniem płynu to może nawet robić walnięty termostat, tylko nie pasuje mi tu kłeby dymu, no chyba, że nie poszła uszczelka pod głowicą tylko pod kolektorem wylotowym i płyn dostaje się od razu do wylotu gdzie zostaje odparowany.

... a i przypomniało mi się ale to chyba sie Ciebie nie będzie tyczyło, w moim fordzie sierra(taki też mam) tak było, że nowy redutkor gazu był walnięty i puszczał gaz do obiegu wody i wtedy też jak się zagrzał to płyn w zbiorniczku na maksa.

ale na początku ten termostat bym wymienił

Irek

maup - |15 Sie 2005|, 2005 22:16

Termostat był pierwszym podejrzanym ale sprawdziliśmy go z Hryniem; silnik pracował na wolnych obrotach, chłodnica była zimna zimna i nagle się zrobiła cieplutka.

Co do uszczelki pod dolotem - fajnie by było ale para pojawia się na dobrze rozgrzanym silniczku, do tego jeszcze cuda z płynem i skacząca temperatura... chyba nie powinienem się łudzić :(

Rafał A.(antek) - |16 Sie 2005|, 2005 15:56

nie powinienes sie łudzic :) prawdopodobnie przyczyna był termostat, pozornie działajacy, ja tak rozwaliłem 1 raz uszczelke, nowy termostat podróbka, zachowywał sie tak jak pisales, wsakzowka do poziomu i nagle opad, i tak samo chlodnica, termostat powinien sie płynnie otwierać, tak wiec to bylo przyczyna, a reszta objawow jest zbiezna z uszczelka, tyle ze powinno ci ubbywać plynu chłodzacego, tak czy siak.
Struna - |16 Sie 2005|, 2005 17:29

wywal termostat i zobzacz co będzie się działo. jak się uspokoi to masz przyczynę. i być może nic się uszczelce nie stało.
VIK - |16 Sie 2005|, 2005 18:01

Bezwzględnie nowe: śruby głowicy, uszczelka glowicy, uszczelniacze, termostat, napinacz łańcucha, ślizgi, ew. ramię napinacza, simmerring wałka zaworów dolotowych, uszczelka pokrywy głowicy, uszczelka przedniej pokrywy rozrządu (albo silikon, jak tam wolisz), dobrze też sprawdzic termowyłącznik wentylatorów, no i zbadać glowicę na szczelność, na zimno i gorąco, albo prześwietlenie albo ciśnieniowo.
sierars1 - |16 Sie 2005|, 2005 18:11

Mniałem to samo temperatura skakała jak zwariowana nawet pod czerwone a i momentami ponad i wywalało płyn teraż brak termostatu temperatura w normie no chyba że gorąco lub długo w korkach stoję lub dobrze mu podepczę to temperaturka podskoczy na chwilke ubytki płynu sądze że w normie okoł 100ml na miesiąc ale nie wiem czy jakiśprzewód lub chłodnica która była już robiona nie puszcza.
A jak przyjdzie zima to założe oryginalny termostat no chyba że wcześnie go sprzedam.

mmmk - |16 Sie 2005|, 2005 19:54

no to VIK potwierdzil to co ja slyszlem(mniej wiecej tyle z tego zapamietalem) to moze ktos zna jeszcze mniej wiecej ceny tych czesci i robocizne i przeniesc to do FAQ bo co chwila trafiaja sie takie pytania a pomysly niektorych mechaniorow przy wymianie uszczelek w dohc to mozna albo sie szczerze ubawic albo zmartwic ich glupota.
pozdrawiam
maciek

Srebrny - |16 Sie 2005|, 2005 22:29

Czyli jednak przegrzałeś, jeśli nie teraz to wcześniej, bo dlaczego wymieniałeś silnik wiatraka?(skąd wiedziałeś ,że jest uszkodzony, musiała rosnąć tem. a wiatrak się nie włączał)Uszkodzenie uszczelki jest skutkiem,więc musisz zdiagnozować przyczynę przegrzania.
maup - |16 Sie 2005|, 2005 23:09

Z wiatrakiem to było tak, że dwa tygodnie temu wymieniałem chłodnicę i przy tej okazji okazało się, że prawy wiatraczek leży i kwiczy. Wsadziłem nowy i pojechałem na wakacje (niecałe 3kkm).

Ten silnik ogólnie się chłodny trafił, wkazówka na ogół tkwi w okolicach pomiędzy R i M (w napisie NORM). Ciężko go było zagrzać na wolnych obrotach do sprawdzenia termostatu i wiatraczków. Tylko sążniste korki go grzeją ;)

W zeszły piątek stało się patrz wyżej i okazało się, że wiatrak jest zatarty.

Z głowicą też jakieś hocki klocki wyszły - po zdjęciu okazało się, że była traktowana papierem ściernym, śruby dobijane przecinakiem, cuda na kiju, chyba zięć ze śwagrem przy tym grzebali, prawdopodobnie nie została prawidłowo dociagnięta. Poszła na próbę szczelności a tu możecie popatrzyć jak zmaltretowana:






mmmk - |16 Sie 2005|, 2005 23:29

kolejni rzeznicy od dohc'a sie znalezli .....normalnie brak mi slow.....
pozdrawiam
maciek

Struna - |17 Sie 2005|, 2005 11:36

no widać że czyścili syf z oprzedniej uszczelki "planowali" głowicę grubym papierem :D

No al eteż i widac że szedł płyn do cylinderka - uszczelka była zjedzona jednak.

maup - |17 Sie 2005|, 2005 15:15

Głowica peknięta w dwóch miejscach pomiędzy drugim a trzecim cylindrem.

[----]

Rafał A.(antek) - |19 Sie 2005|, 2005 14:28

... znaczy norma po przegrzaniu, nie lepiej nowy silnik wstawic ?
maup - |20 Sie 2005|, 2005 17:42

CHyba nie lepiej, ten silnik sprawował się bardzo przyjemnie, cylindry po zrzuceniu głowicy na visus b. ładne; spróbuję go poskładać.
Głowica za 10% ceny serwisowej, meches, który robi motor sam wybierał, na efekty daje gwarancję, niech robi.
Tylko niestety na zlot już nie pojadę :cry:

mmmk - |20 Sie 2005|, 2005 19:13

a jaka jest cena serwisowa glowicy jezeli to nie tajemnica??
pozdrawiam
maciek

maup - |21 Sie 2005|, 2005 08:44

mmmk napisał/a:
a jaka jest cena serwisowa glowicy jezeli to nie tajemnica??

Absolutnie nie jest to żadną tajemnicą.
Głowica do silnika 2.0 DOHC 8V (nieuzbrojona oczywiście) kosztuje w serwisie Forda jedyne 5,600.- złotych pod warunkiem, że zdasz im starą głowicę. Bez zdania starej jest ciutkę drożej.

Marcin - |21 Sie 2005|, 2005 08:58

o matko.... przecież za takie pieniądze można kupić nowe scorpio w całkiem dobrym stanie.
Pershing - |21 Sie 2005|, 2005 09:17

Ładna cena :D , ale jesli to 10% ceny serwisowej to da rade przyzyc :)
paramisiu - |10 Lis 2005|, 2005 00:23

NO to naprawde promocyjna cena... :shock:
Ja zdecydowałem się wymienić silnik (co pisałem
http://ford-scorpio.pl/fo...?p=60300#60300)
i wyszło mnie w sumie ok 1200 zł. : silnik [850] (bez alternatora i rozrusznika - reszta: kolektory, kable, wtryski ..... było) + okazało się że trza wymienić jeszcze pompe paliwa bo padła [200 zł. nowa] ( http://ford-scorpio.pl/forum/viewtopic.php?t=5596 )
+ olej z filtrem +płyn chłodniczy + tydzień własnej pracy popołudniami. Teraz działa bardzo ładnie. Też zauważyłem że poziom płynu się podnosi jak silnik jest już dobrze rozgrzany ale tylko troszke ponad stan max i opada jak jest chłodny ( wskazówka jest mniej więcej na M w napisie NORM) wiec chyba narazie nic nie bedę z tym robić...

Struna - |10 Lis 2005|, 2005 18:59

no przecież musi się podnieść bo istnieje takie coś w naturze jak temperaturowy współczynnik rozszerzalności. A poziom płynu ma być na zimnym silniku max, natomiast podczas pracy silnika jest powyżej max i to jest normalne.

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group