| |
Ford Scorpio Team Forum miłośników samochodu marki Ford Scorpio |
 |
Ogólne - W czepku urodzony?
COSSY - |8 Lip 2005|, 2005 19:31 Temat postu: W czepku urodzony? Jadę sobie w środę na trasie Świecko-Poznań, biały dzień, mnóstwo tirów, pada ulewny deszcz. Wyprzedza mnie gość i za chwilę z przeciwka TIR wpada w poślizg (naczepa była chyba bez ABS-u), zjeżdża na mój pas i zderza sie czołowo z gościem co mnie kilka sekund wcześniej dopiero co wyprzedził. Dobrze, że zachowałem bezpieczny odstęp. Z gościa samochodu nic nie zostało, TIR się wpakował w drzewo.
Coś niesamowitego, jak taki TIR dosłownie rośnie w oczach.
Nie wiem komu mam zawdzięczać, że nie musicie na forum kondolencji wystukiwać.
Oj, widzę teraz, że Keller miał mniej szczęścia
Kevin Xy - |8 Lip 2005|, 2005 19:35
uwazaj na siebie COSSY !!
COSSY - |8 Lip 2005|, 2005 19:40
Dzięki, jestem ogólnie ostrożnym kierowcą, ale tu nie miałbym najmniejszych szans. To była dosłownie sekunda i było wielkie buuum. Nawet nie zdążysz zareagować
Asia - |8 Lip 2005|, 2005 19:41
uhhh... podobno porażające przeżycie.
Pewnie, nagle zrozumiałes co jest w życiu najważniejsze nie?
COSSY - |8 Lip 2005|, 2005 19:45
Włosy mi dęba stanęły i przez 10 minut nie mogłem słowa wydobyć, tak mnie zatkało.
Marcin - |8 Lip 2005|, 2005 19:48
o ja pierdziele....
ważne że jesteś cały i zdrowy....
megalith - |8 Lip 2005|, 2005 20:17
Dobrze że dalej z nami jesteś!
Znam te wrażenia... ale właśnie dlatego uważam, że każdy powinien przejść takie coś w życiu, bo dopiero wtedy może stać się świadomym kierowcą.
Tego nie można zrozumieć oglądając zdjęcia w teleekspresie.
Marcin - |8 Lip 2005|, 2005 20:19
wiem coś o tym i się zgadzam... teleexpress to nic nie daje... trza mieć dzwona [czego niekomu nie zyczę] żeby zacząć jeździć świadomie, ja teraz boję się jechac szybciej jak 130
Pershing - |8 Lip 2005|, 2005 20:21
Normalnie az mnie ciarki przechodza W niedziele ruszam na Mazurki z przyczepa campingowa a z tym w razie czego ciezej uciekac
monter - |8 Lip 2005|, 2005 21:03
Normalnie az sie czytac nie chce Smutne jak cholera... ponownie napisze UWAZAJCIE NA SIEBIE !!
mmmk - |9 Lip 2005|, 2005 03:08 Temat postu: Re: W czepku urodzony?
| COSSY napisał/a: | | Wyprzedza mnie gość i za chwilę z przeciwka TIR wpada w poślizg (naczepa była chyba bez ABS-u), zjeżdża na mój pas i zderza sie czołowo z gościem co mnie kilka sekund wcześniej dopiero co wyprzedził. Z gościa samochodu nic nie zostało |
znaczy,ze on z tego nie wyszedl??
pozdrawiam
maciek
COSSY - |9 Lip 2005|, 2005 08:43
Nie zaglądałem do kabiny, odjechałem zaraz. Po co ma mi się śnić po nocach.
mmmk - |9 Lip 2005|, 2005 11:34
no ja po moim dawnym wypadku wiem jak to jest jak nie mozesz wysiasc z samochodu. od tamtej chwili jak cos widze to rzucam sie do akcji jak najwiekszy bohater, obojetnie czy sie pali, czy to tam sie dzieje. jedyne czego nie umiem to udzielic fachowo 1 pomocy. no i najbardziej mnie wkurzaja w takich miejscach ludzie ktorzy nie pozwalalja mi kopac w rozbity samochod. kiedys jak wyciagalem ze szwagrem 3 babki z maluchu po czolowce z autobusem.(autobus stal ale ta pani go nie zauwazyla bo probowala zmienic pas a nikt jej nie chcial wpuscic i przez to zapomniala chyba ze jedzie do przodu) to podszedl taki dupek do mnie z pretensjami ze kopie tym pania samochod. a za co tam ciagnac pol otwarte drzwi?? no to se krzyknalem czy moglby ktos zabrac tego pana bo bedzie potrzebne jeszcze 1 pogotowie . a przy moich nieduzych rozmiarach to calkiem fajnie wygladalo ale gosc odpowiedzial to jakis idiota i poszedl. wyciagnelismy je zanim dojechalo pogotowie .
pozdrawiam
maciek
Asia - |9 Lip 2005|, 2005 11:52
| COSSY napisał/a: | | Nie zaglądałem do kabiny, odjechałem zaraz. Po co ma mi się śnić po nocach. |
no wlaśnie - nie zatrzymałeś sie by wezwać pomoc chociażby?
COSSY - |9 Lip 2005|, 2005 13:32
Jakoś nie, byłem w szoku i nie myślałem, szczerze mówiąc, racjonalnie. Karetkę widziałem jadącą już w ciągu 10 minut.
mmmk - |9 Lip 2005|, 2005 13:41
to teroretycznie dziwna sprawa przepisy mowia,ze trzeba udzielic pomocy itp. za nie udzielenie jest nawet jakas kara itp itd. ale jakby wszyscy sie rzucili to bylby spory balagan nie do opanowania. a dzwoniacych tez chyba napewno bylo wielu. i tu kolejne pytanie czy zawsze dzwonic?? ja bylem swiadkiem 2 wypadkow i uczestnikiem 1 mojego. nigdy nie jestem pewien czy dobrze robie......a dzwonic kaze pasazerom. jak ja sie rozbilem to zadzwonilem z domu.....rozbilem samochod ze 100moze 200metrow od domu. samochod poszedl do kasacji kupa dymu syfu z robitej skrzyni biegow silnika, kwasu z aku a nie zadzwonil nikt......zreszta policja i tak nie przyjechala bo powiedzieli,ze jak podejma dzialania to beda musieli mandat wystawic. to akurat bylo mi na reke
pozdrawiam
maciek
Kevin Xy - |10 Lip 2005|, 2005 03:08
nio jak ja auto na slup wsadzilem to nigdzie nie dzwonilem
Marcin - |10 Lip 2005|, 2005 07:07
ja po dzwonie tez nigdie nie dzwoniłem... nie byłem w stanie
ktoś inny zadzwonił
mmmk - |10 Lip 2005|, 2005 12:37
ojciec dzwonil bo to blo 1 wielkie bum u nas w domu no i samochodzik byl calkiem rozbity no a ze mial AC to nie wiedzielismy czy bez udzialu policji PZU wyplaci odszkodowanie. ale wyplacili inaczej by mnie w domu wyfiletowali. ten samochodzik mial 8000 przebiegu i 10 miesiecy
pozdrawiam
maciek
Struna - |12 Lip 2005|, 2005 11:49
no ja też miałem kiedyś widok tir-a zbliżającego się centralnie na mnie i nie było gdzie uciekać - jakoś się udało w ostatnim momencie - faktycznie wrażenie extremalne - w sumie juz wtedy myślałem jak przywalić żeby jednak może przeżyć. W sumie efekt podobny jak walą do Ciebie z broni - też miałem taki perzypadek kiedyś - obraz jakby wtedy mi zaczął poklatkowo się pojawiać.
KOREK - |12 Lip 2005|, 2005 19:51
Ja w czasie wypadku też miałem "rosnącego w oczach" tira. Gdybym sie z nim spotkał to nie pisałbym teraz tego posta... Wrażenie - hiper extremalne. Mam ten widok cały czas przed oczami
Marcin - |12 Lip 2005|, 2005 20:12
jeśli o mnie chodzi, to nie pamiętam żebym widział tira, ani stracił panowanie nad wozem [ale jak leżałem nieprzytomny to widziałem swoje scorpio jakbym jechał za nim, i scorpio omija jakąś sprzeszkodę, potem jest dzwon dopiero], coś mi się zarysowuje, że pas zatrzymuje mnie przed kierownicą, ja coś krzyczę, potem mocno zakląłem, zaciagnąłem ręczny wyjąłem kluczyki, wyszedłem z samochodu, potem podbiegłem do kabiny ciężarówki, otworzyłem drzwi tamtemu kierowcy, że o czymś z nim gadałem, potem zaczał mnie bić, ja zaczałem go przepraszać [ale nie wiem czy to wszytsko real czy gra umysłu] i następna rzecz jaką pamiętam to sygnał i wstrząsy w karetce i plastikowa żółta, cholernie sztywna i twarda podkładka pod kręgosłup... leżałem na tym chyba ze 13 godzin... a dupa jak od tego bolała,,,,
IBOL - |13 Lip 2005|, 2005 11:12
No to nie mile macie Panowie doswiadczenia. Ja z tirem mialem tylko jedno - podjezdzam pod wysoka gorke i na jej szczycie orientuje sie, ze z przeciwka moim pasem nadjezdza tir ... w chwile pozniej zorientowalem sie, ze to tir wiezie tiraprzodem do tylu ale dreszczyk przeszedl.
W kwestii nie udzielenia pomocy to wiem co to znaczy szok. Do tej pory mam zle samopoczucie jak pomysle, ze moglem uratowac komus zycie a tego nie zrobilem. Nie mniej licze na to, ze nadjezdzajaca w ciagu najblizszych 5 minut karetka, lub jeszcze wczesniej nadjezdzajacy z przeciwka staneli na wysokosci zadania. Ja tylko zadzwonilem na policje zglosic wypadek.
W zime noca widzialem jak z daleka na ostrym zakrecie mignely swiatla jakby ktos zakrecil na recznym ale dzialo sie to zbyt szybko, wiec troche mnie zdziwilo. Okazalo sie, ze ze swiatla ktore tak mrugnely byly swiatlami busa T4, ktory obrocil sie na drzewie. Najwyrazniej przysnal i w ostatniej chwili mocno skrecil kierownicatak ze polozylo auto i obrocilo na drzewie. Zwolnilem do minimum, popatrzylem na ojca i stwierdzilem, ze chce pomoc. Zrobilbym tak gdyby nie fakt, ze nagle wszelkie informacje o udzielaniu pierwszej pomocy zniknely z mojej glowy a po drugie, gdyby nie moj ojciec, ktory stanowczo mi tego odradzil. Twierdzil, ze z autopsji zna 2 przypadki, kiedy wlasnie w takiej sytuacji udzielajacy pomocy zostal oskarzony o kradziez a drugi o uszkodzenie kregoslupa ... pomijajac fakt, ze trzeba bedzie sie napatrzec ...
... zatem zadzwonilem na policje i osowialy odjechalem.
Teraz zachowalbym sie inaczej. Przeciez w poblizu byly domy mieszkalne ... moglem pobudzic ludzi, poprosic o pomoc itp.
.. ech oby jak najmniej takich sytuacji.
youngman - |13 Lip 2005|, 2005 12:31
| megalith napisał/a: | Dobrze że dalej z nami jesteś!
Znam te wrażenia... ale właśnie dlatego uważam, że każdy powinien przejść takie coś w życiu, bo dopiero wtedy może stać się świadomym kierowcą.
Tego nie można zrozumieć oglądając zdjęcia w teleekspresie. |
Ja mialem w swoim krotkim zyciu kilka wypadkow, ale 2 wbily mi sie w pamiec na zawsze.
1. Jechalem glowna droga i z podporzadkowanej wyjechal mi TIR z naczepa, idealnie trafilem w kola naczepy. W tym momencie dowiedzialem sie ze VOLVO sa naprawde bezpiecznymi samochodzikami. Poniewaz moj samochod przy uderzeniu okolo 120km/h!!!!
stanal deba, i opadl na kola. A naczepa przesunela sie o ladne kilka metrow w bok(na cale szczescie byla pusta). Skonczylo sie na odznaczeniu typu pas bezpieczensta na klatce piersiowej, kilka siniakow i skaleczen.
2. To juz moja wina, brawura itp. Za szybko jechalem, niezauwazylem dziury w asfalcie. Urwalo mi przednie kolo, podbilo samochod do gory...Ten wypadek byl nawet dawno temu w TV, poniewaz pech chcial i regionalna krecila cosik na polu obok ulicy. Efekt wszystkiego taki, po 3 tygodnia lezenia w nieprzytomnosci, odwiedzila mnie super dziewczyna, ktora jechala za mna i powiedziala ze nauczylem latac samochod , a znajomy policjant, ze nie mialem prawa tego przezyc. Ogolnie nie ma zlego, co by na dobre nie wyszlo. Dziewczyna ta zostala po dlugim czasie moja zona . Wiec, zawsze jej teraz mowie, ze wypadek to zrobilem specjalnie, bo chcialem jej zaimponowac
Asia - |13 Lip 2005|, 2005 12:36
| youngman napisał/a: | Dziewczyna ta zostala po dlugim czasie moja zona . Wiec, zawsze jej teraz mowie, ze wypadek to zrobilem specjalnie, bo chcialem jej zaimponowac |
dobrze podsumowane.
Struna - |13 Lip 2005|, 2005 13:14
heh - a brat jak dzwona zaliczył to go laska olała
IBOL - |13 Lip 2005|, 2005 13:15
... i jaki happy and!
leo - |13 Lip 2005|, 2005 14:46
Z tą 1-wszą pomocą to jest sprawa dyskusyjna...
Czasem można więcej krzywdy człowiekowi zrobić, wyciągając go z pogiętego auta, czy wyszarpując uwięzioną kończynę.
Ale pomóc można, ba nawet trzeba!!! w inny sposób: bezwzględnie się zatrzymać (na awaryjnych, ew. postawić trójkąt) i poniformować służby o sytuacji i poszkodowanych; podejść do uwięzionych i udzielić wsparcia psychicznego, chożby poprzez powtarzanie (jak mantrę) że "wszystko będzie OK" i "lekarz już jest w drodze". W rozumieniu prawa to też jest udzieleniem pomocy!!!
Jak ktoś się czuję na siłach, może tamować widoczny krwotok zawnętrzny.
Odradzam wszelkie ruchy głową, szyją i tułowiem poszkodowanego - chyba że pożar już szaleje i ma spłonąć żywcem - wtedy tak.
Nie bójcie się wybuchów i pożarów - w życiu zdarza się to zdecydowanie rzadziej niż na amerykańskich filmach, ale podchodząc do świeżo rozbitego autka, dobrze jest mieć ze sobą gaśnicę.
Jeśli już musicie i chcecie wyciągnąc osobę z wraku, usztywnijcie odcinek szyjny kręgosłupa (zwykły szalik, czy złożony koc) i przy przenoszeniu odciągajcie lekko głowę od tułowia.
W razie wątpliwości, dzwońcie w trakcie swoich działań do dyspozytora straży lub pogotowia. A gdyby pytania się zrodziły teraz - służę skromną pomocą;-)
I ostatnie - oby nikomu nie potrzebne były tego typu umiejętności.
keller - |16 Lip 2005|, 2005 01:39
| Cytat: | | Ja w czasie wypadku też miałem "rosnącego w oczach" tira. Gdybym sie z nim spotkał to nie pisałbym teraz tego posta... Wrażenie - hiper extremalne. Mam ten widok cały czas przed oczami |
Nikomu nie życzę takiego widoku a tymbardziej przeżycia jak moje, złapałem mocno za kierownice krzyknąłem "O K..." i pomyśłaem Scorupko dasz rade
Emoo - |16 Lip 2005|, 2005 11:55 Temat postu: cd Ja wytrzymalosci scorpio jeszcze nie sprawdzalem, obym nigy nie musial. Ale calkiem niedawno jadac do Zakopanego przed Nowym Targiem na slynnych juz serpentynach, cienkuś przede mna nie wiadomo z jakich przyczyn nagle polecial w bok, podbilo go i polecial na dach do calkiem sporego rowu. Zatrzymalem sie jako pierwszy, za mna jeszcze 2 kolesi i biegiem do niego. Z pomoca 2 kierowcow wyciagnalem z auta kobiete i jej moze 4-5 letnie dziecko. Nikomu nic sie nie stalo, na szczescie. Padal wtedy deszcz wiec zostalem tam i poczekalem z pechowcami na pomoc drogowa, bo calkiem by zmokli. I powiem Wam, ze jak widzialem jaki ten malec byl caly czas przestraszony, matka zreszta tez, to na pewno pomoge za kazdym razem jesli tylko bede mogl.
Pogotowia nie musialem wzywac, nie wiem jakbym sobie poradzil, gdyby byl wypadek z rannymi, ale zatrzymam sie zawsze i przy najmniej bede sie staral.
mmmk - |16 Lip 2005|, 2005 13:38
z tymi amerykanskimi filmami to zawsze w liceum facet od P.O gadal,ze to ludziom psyche skrzywilo i kazdy sie boi a nawet jak zapali sie benzyna w baku to nic nie wybucha tylko sie dosc mocno pali(wierze w to co gadal) wiec smialo mozna podejsc i pomoc. ale ludzie sie jednak boja......
pozdrawiam
maciek
p.s. a ludzie po wypadku w szoku to robia rozne dziwne rzeczy np jedna kobieta ktora byla bardzo bardzo duza probowala wyjsc przez okno w 126p. dopiero bylaby akcja jakby sie tam zaklinowala
SirTrojan - |16 Lip 2005|, 2005 21:11
Moja akcja ze 2 latka temu. Jechałem z moją kobietą katowicką i mijałem lagunę , przyspieszała zwalniała itd. Wyprzedziłem ją i dojechałem do Janek. Stanąłem na śwatłąch na lewym pasie za autobusem, Pomyślałem ze nie będę czekał i zjechałem na pas obok. W tym czasie autobus podjechał do przodu o długość 2-3 aut i nadjechała laguna. Spojżałem w bok i pomyślałem że musi mieć zajebiste chamulce, jedzie szybko a przed nią jakieś 10 m. Nie miała . Wbiła się pod autobus i wyskoczyła spod niego. Zjechałem na pobocze, awaryjne, kazałem kobiecie zostać w środku. Szarpię za klamę zamkniete- wszystkie 4 . W środku śmietana - proszek z poduszki i nic nie widać. Pasażer z tyłu wywalił szybę w drzwiach piętami. Wysiada i ogłąsza: Proszę sie rozejść nic się nie stało!!! Kiedy otworzyłem resztę drzwi powypadali z niego panowie którym w zasadzie nic się nie stało. Kierowca miał chyba złąmaną nogę i rozbity poduszką nos . Sprawdziłem pobierznie ręce, nogi i miał poważne zgrubienie na piszczeli. Cały samochodzik najebanych kolesi włączając kierowcę. Odjechałem.
Ps. LEO z Legionowa zna sie na rzeczy bo napisał same mądre instrukcje. Tego uczą na kursach pierwszej pomocy przedmedyczej. Swoją drogą jeżeli udało by się zorganizować na zlot fantoma to można zrobić krótkie szkolenie. Osobiście może nie jestem "zlotowy" ale mogę poszukać materiałów dotyczących P P P i przekazać kolegom "zlotowym".
Leo wiadomości masz ze Szkółki w Legionowie?Wiesz z której
Jeżlei nie możecie ludziom pomóc to GADAJCIE DO NICH a raczej rozmawiajcie. Że w porządku , nic się nie stało, że zaraz będzi karetka , że pozbieraliści już rzecy , że pozostali w porządku itp. Matki najbardziej interesuje stan dzieci. Pytajcie kto z nimi jechał ile osób , czy coś ich boli i czy im nie zimno ( bardzo ważne - ofiary bardzo często są wyziębione nawet podczas ciepłych dni), można ich przykryć kocem lub folią termoizolacyjną. Unikajcie kontaktu z krwią. Aby wyczuć tętno u zakrwawionego można użyś torebki foliowej jako zabezpieczenia. Najlepiej jednak mieć rękawiczki.
Oby jednak te informacje przydały się tylko teoretycznie.
Wątek II to TIRy i drogi. Dlaczego w tym jebanym kraju nie ma autostrad. Ktoś zarabia na śmierci w wypadkach drogowych? Czechy , Słowacja niech przyjadą i pokażą naszym INŻYNIERKOM jak się buduje 1000 Km autostrad w ciądu 1-2 lat. Do wrocławia nie będzie się jechało z W-wy 350 4-5 H tylko 2,5. Aj kurwa co tu gadać wkurwiłem się .... nara
leo - |18 Lip 2005|, 2005 08:30
| SirTrojan napisał/a: |
Leo wiadomości masz ze Szkółki w Legionowie?Wiesz z której
|
Wprawdzie trochę mam do czynienia z tą wesołą Szkółką, ale akurat te wiadomości nabyte gdzie indziej i wykorzystywane niestety dość często ;-( - w zawodzie strażaka
KOREK - |18 Lip 2005|, 2005 08:36
Leo to może na zlocie potniemy jakieś auto w ramach pokazów ??
leo - |18 Lip 2005|, 2005 08:40
nie widzę przeszkód - tylko nożyczki potrzebne ........ no i autko
Struna - |18 Lip 2005|, 2005 10:48
ja jak wracałem z sylwestra FST z Asią to tez dzwon był konkretny i się zatrzymaliśmy oczyuwiście i heja do auta pomóc - mokro było i jakoś nie kwapili się ludzie zebrani żeby sobie ubrudzić ubranko próbując cokolwiek zrobić.
Mieszkając w sporym mieści enapatrzyłem się nieraz na totalną znieczulice i nie mam zamiaru w niej uczestniczyć - stąd jakby dosyc często mi się takie akcje zdarzają. A to jakas padaczka na drosze, a to najebany koleś przy -25 w nocy leży a ludzi ego boczkiem obchodzą itp.
Kevin Xy - |18 Lip 2005|, 2005 10:58
taa- poziom znieczulicy potrafi zaskoczyc- kiedys widzialem w tv akcje jak kolesia polozyli w centrum jakiegos miasta na glebie, ze niby cosik z nim nie tak- koles lezal na sniegu, ludzie sobie na luzie przechodzili az nagle zjawia sie pacjent, zawija temu lezacemu czapke z glowy i idzie sobie dalej jak gdyby nigdy nic !!
|
|